Moja wina, Moja bardzo wielka wina.

2011-08-16
Jesteś na szczycie tylko minutę.
Tylko przez chwilę wiatr dmie w żagle i bez wysiłku wyprzedzasz wszystkich.
Nie ciesz się tym momentem.
Głupi i płytki, który dzięki przypadkowi, będzie czuł się lepszy.
Nie chciałabym być najlepszym człowiekiem na świecie.
To by musiała być udręka.
Biedny ten, na kogo spadł ten ciężar. O biedny.
Byle bym zawsze była co najwyżej przeciętna!
Automatyczna kastracja.

2011-06-02
Doszłam do najgorszego wniosku w życiu:
mężczyźni wymyślili feminizm!
Chcieli mieć świat pełen silnych kobiet, które nie trułyby im dupy. Wręcz przeciwnie- by były takie silne, by mogły się i mężczyznami zajmować.
Nie wiem o co chodzi z tymi facetami.
Co jeden to wieksze dziecko.
Dobrze, że Bóg dał im kształtne ciało i jeden narząd, którego brak w kobiecym ciele- przez to są nie do zastąpienia.
Kiedyś marudziłam, że biednym dziewczynkom wbija się do głowy mit idealnej miłości.
Przygalopuje na szlachetnym białym rumaku i wezmie ją za żonę.
I będą żyli długo i szczęśliwie.
Bez zdrady, niepewności, brudnych skarpetek i biedy.
Dziś zastanawiam się, czemu okłamano nas, kobiety, że istnieje ktoś taki jak mężczyzna.
Gówno.
Nie istnieje.
Każdy z nich to chłopiec.
Dziecko w ciele Adama.
Pewnie nie jedna z nas stwierdzi- nieprawda! mój tata jest prawdziwym mężczyna!
Ściema.
On tylko udaje.
On tylko z biegiem lat dostosował się do świata- lepiej ukrywa chłopca.
Zapytaj mamy...
Z wojującej feministki powoli zamieniam się w sympatyka idealnego patriarchatu.
Gdzie ten mąż, którego mam się bać, szanować, nie podwazać jego decyzji. Gdzie ten autorytet? Gdzie poczucie bezpieczeństwa, bezgraniczne zaufanie i bojaźń.
Męstwo wyginęło.
Co więcej- każdego dnia czuję, że nazywanie związku "partnerskim" to tylko taka przykrywka, by kobiecie nie było przykro, że to ona ma jaja.
Lesbijki..
To w waszych rękach jest przyszłość Świata...
Starość- oj to nie radość.

2011-05-31
Jeszcze pół godziny i zaczne wpisywać w rubryczki cyferki 2 i 4.
2 i 4...
To brzmi tak koszmarnie poważnie... A ja czuję się fizycznie i psychicznie młoda...
Dziecinna...
I choć co chwilę marudzę "o stara dupa ze mnie", nie chciałabym cofać czasu... Lubię siebie teraz. Więcej widzę, więcej czuję, więcej rozumiem... Znam swoje ograniczenia... Kości jakieś inne, biodra bardziej krągłe, palce bardziej smukłe, gust nie taki oczywisty..
Jednak...
Boję się myśleć o jutrze...
Nadinterpretacja.

2011-05-22
Nadinterpretacja.
Myślałam, że juz jestem na to za stara, zbyt długo w związku...
A jednak...
Właściwie to mi pochlebia.
Miło usłyszec dobre słowa na swój temat.
Ale ja i tak wiem, że jestem fajna.
I w sumie troszkę czuje niesmak...
Nikogo nie chce zranić ani zasmucic...
Powplatam coraz silniej "nie" między wersy.
Może podziała..
Hihi, młodości trwaj!
